Myślę, że państwa NATO zawsze wiedziały, że statki bezpaństwowe lub nielegalnie (tj. podwójnie) zarejestrowane mogą być abordażowane na wodach międzynarodowych. Głównym problemem były zasoby do radzenia sobie z tymi kwestiami, ryzyko (szczególnie od momentu, gdy Rosja zaczęła wysyłać zasoby wojskowe do eskorty w zeszłym roku) oraz proporcjonalność. To skomplikowało kalkulacje Estonii w zeszłym roku w Bałtyku. Potrzebna jest również pewna doza solidarności NATO, aby dać państwom pewność, że mogą to zrobić, wiedząc, że spowoduje to kontrowersje.