Trudna część zmiany reżimu nie polega na pozbyciu się przywódcy, lecz na tym, co się wydarzy następnego dnia. Historycznie, większość zmian reżimów kończyła się katastrofą zarówno dla agresora, jak i dla celu. Bliski Wschód jest najbardziej oczywistym i poruszającym przykładem. Gdybym miał zgadywać, zmiana reżimu w Wenezueli może zakończyć się sukcesem dla kraju, narodu dotkniętego korupcją i przestępczością oraz poważnie dysfunkcyjną gospodarką. Prawdopodobnie zakończy się to również sukcesem dla USA, nie tylko poprzez zwiększenie ich wpływów w regionie, ale także wysłanie potężnego ostrzeżenia do innych rywali. To NIE oznacza, że to samo powinno mieć miejsce w Iranie, reżimie zbudowanym wokół ideologii religijnej, który ma znacznie silniejszą kontrolę nad krajem, potężniejszą armię i społeczeństwo skłonne do walki o władzę. Gdy świętowanie się skończy, cała uwaga powinna być skierowana na zapewnienie pokojowego przekazania władzy z obecnych rządów wojskowych Wenezueli do demokratycznie wybranego rządu. USA nie powinny narzucać przywódcy ludowi wenezuelskiemu, nie powinny wysyłać wojsk na ziemię i nie powinny rozważać powielania tej strategii w innych krajach. To może zakończyć się rzadką udaną zmianą reżimu, nie zepsujmy tego.