Le Samouraï (1967) może być najfajniejszym filmem o samotności, jaki kiedykolwiek powstał. Melville redukuje świat do ciszy i rytuału, a Alain Delon przekształca Jefa Costello w ducha poruszającego się po Paryżu z niczym innym jak tylko dyscypliną, która mu towarzyszy.