społeczność racjonalności jest taka dziwna. Właśnie czytałem kilka blogów, które mi się podobały, i zacząłem chodzić na spotkania pełne nerdów. To była po prostu grupa ludzi w wieku dwudziestu kilku lat, którzy byli szczerzy i bardzo się starali, mieliśmy cotygodniowe potlucki i debatowaliśmy ze sobą, a w końcu niektórzy z nas zakładali firmy, zauważali kryptowaluty i rozmawiali o/inwestowali w AI (bardzo wcześnie) i pisali książki, a wszyscy się umawiali lub umawiali się ze sobą, zakładali wspólne domy, a w końcu widzę coraz więcej nazwisk ludzi, których znałem od dawna (lub znałem przez znajomych) w wiadomościach, a dziennikarze zaczynają przychodzić na nasze wewnętrzne wydarzenia, a niektórzy z nas kupują duży kampus jako centrum społecznościowe, a ten stary przyjaciel, z którym grałeś w głupie ćwiczenia integracyjne na tym spotkaniu w 2015 roku, teraz przypadkiem prowadzi proces przyznawania dotacji, do którego właśnie się zgłosiłeś, itd. Interesowaliśmy się tylko kilkoma blogami, człowieku! Ale myślę, że zainteresowanie tymi blogerami korelowało z pewnym rodzajem nietypowego myślenia, agentowości i - ośmielę się powiedzieć, próbami racjonalności - które miały wiele zwrotów w dół. Byłem całkowicie nieświadomy, jak wyjątkowe to było w pierwszych dniach. Nie wiedziałem, że jesteśmy tacy niezwykli.