Nigdy nie rozumiałem zbiorowej obsesji na punkcie wydarzeń geopolitycznych i makroekonomicznych. Przytłaczająca większość ludzi, którzy wyrażają opinie na temat wojen handlowych czy napięć dyplomatycznych, nie ma sensownej ramy do przekształcania tych narracji w działania (ja sam również się do tego przyznaję). Myślę, że większość ludzi podkręca te historie, ponieważ robiąc to, projektują pewną intelektualną powagę, pozór strategicznej głębi w swoich pozycjach. Dyskusja na te tematy wydaje się wyrafinowana i oszukujesz samego siebie, trzymając się przekonań, które zasługują na cokolwiek, tylko nie na to. Jeśli naprawdę odkryłeś sposób na to, jak ustawić swoje Solana shitters w oparciu o uwagi Trumpa z Davos, to śmiało: powodzenia i wszystkiego najlepszego w tym, co robisz.