W szczytowych latach gier RTS, jedna gra utkwiła mi w pamięci. Nie była lepsza od Age of Empires czy StarCraft, ale miała jeden z najfajniejszych wstępów, niesamowitą ilość jednostek i świetny tryb wieloosobowy: Empire Earth (2001) Jedną z cech, którą uwielbiałem, był ogromny okres czasu, który obejmowała. Gra miała 14 epok, co łącznie dawało 500 000 lat! Zaczynałeś, gdy ludzie ledwo chodzili, a potem rozrywałeś ich na kawałki w Erze Nano pod koniec. Ogromne luki między technologiami, gdy osiągałeś nową erę przed swoimi przyjaciółmi, były dość zauważalne i prowadziły do zabawnych walk. Nie wiem, co to było, ale Empire Earth po prostu była zabawna... a jeśli powiesz mi, że nie dostajesz dreszczy nerdowskich na końcu wstępu, gdy narrator wypowiada ostatnie słowa "EMPIRE EARTH!", to nie jesteś graczem :)