Myślałem, że historia Scotta o jego dzieciach była urocza i mam ogromną sympatię dla niego, gdy stara się wszystko ogarnąć jako świeżo upieczony rodzic z bystrymi dziećmi, a konkretnie dziećmi, które przypominam, mają dwa lata.
są amerykańskie subkultury, w których istnieje pewnego rodzaju oczekiwanie dyscypliny, a rodzice są oceniani, jeśli ich dzieci nie dostosowują się do norm, i to jest jeden ze sposobów na życie, często kontekstowo odpowiedni. ale są też inne style wychowania, które pasują do innych kontekstów i dzieci.
moje osobiste zdanie jest takie, że tak, ważne jest, aby dzieci uczyły się słuchać i być posłuszne ale równie ważne jest, aby były szczęśliwe (teraz i w przyszłości) i mogły angażować się w interakcje z dorosłymi w sposób inny niż "władza/zależność"
jak osiągnąć tę równowagę i jakie konkretne metody działają, różni się w zależności od kontekstu, dziecka, a szczerze mówiąc, także od rodzica. po prostu nie jestem stworzony do bycia surowym nauczycielem. nieuchronnie rodzice muszą to wyczuć i znaleźć modus vivendi z dziećmi. widziałem post Scotta jako dotyczący tego procesu.
98