Co jeśli … Co jeśli prawdziwa rewolucja fiskalna nie polega na wyższych podatkach czy oszczędnościach, ale na wykrywaniu oszustw? Wyobraź sobie, że strażnicy obligacji w końcu obudzą się do faktu, że redukcja oszustw i marnotrawstwa rządowego mogłaby zmniejszyć deficyt szybciej niż jakiekolwiek podwyżki stóp procentowych czy limity wydatków. Prawdziwym szokiem może być to, jak wiele wydatków Waszyngtonu to czysty hałas, a jak umieszczenie całego budżetu rządowego na przejrzystym blockchainie mogłoby to naprawić z dnia na dzień. Co wtedy powiedziałoby apokaliptyczne grono na Wall Street, gdy problem deficytu nie byłby "nierozwiązywalny", a jedynie nieodpowiedzialny?