Wczoraj poszłam do przedszkola, żeby odebrać córeczkę ze szkoły Jeśli się nie spieszy, zwykle pozwala mu się bawić na szkolnym placu zabaw, zjeżdżalniach i tym podobnych I kiedy patrzyłem na telefon obok mnie, minęły 2 minuty Nagle podbiegło do nich 3-4 młodych studentów i nerwowo powiedziało: "Hee-hee to wyciąga, Hee-hee upadł!". Przyjdź i zobacz". W tym momencie byłem zdenerwowany tylko przez 0,3 sekundy, a potem natychmiast zmieniłem zdanie i pomyślałem: (Hmph...) Te małe duchy, chcą mnie naprawić) Podszedł powoli, powoli i krzyknął: "Szczęśliwego Prima Aprilis! Czyż nie jest to słuszne?" Potem zobaczyłem moją córkę siedzącą na ziemi, trzymającą się rękami za kolana, podnoszącą głowę, jej oczy wciąż przewracały się ze łzami i zapytała: "Tato, co to jest Podejrzany Dzień?" W kierunku północnym okazało się, że był to prawdziwy upadek 🤣