Życie Teslabillionera, na które ludzie spojrzą pewnego dnia i nazwą to „szczęściem”. Zobaczą wygrane, liczby, wolność i założą, że to było łatwe. Ale tego, czego nie zobaczą, to lata przekonania. Kupowanie, gdy było to niewygodne. Trzymanie, gdy hałas był głośny, a wszyscy inni panikowali. Wierzenie w produkt, misję i CEO/zespół, gdy nie było to popularne. Nie zobaczą mentalnego stresu, który towarzyszy temu, by od pierwszego dnia postawić wszystko na jedną kartę. Noce, w których wątpiłem w swoje decyzje, a wątpliwości się wkradały. Chwile, w których odejście byłoby prawdopodobnie łatwiejsze dla mojego zdrowia, ale rezygnacja nigdy nie była opcją. I dlatego JEDYNĄ osobą, która naprawdę wie, jak daleko to jest od „szczęścia”, jest moja druga połówka. Widziała wzloty i upadki. Widziała radość i łzy. Przeżyła niepewność, cierpliwość, dyscyplinę. Obserwowała, jak pozostaję skupiony, gdy inni się śmiali, oceniali lub mówili, że jestem głupi i szalony. Została przy mnie, gdy mogłem stracić wszystko. Ta podróż polegała na zrozumieniu tego, co posiadam. Wierzeniu w prawdziwą technologię, prawdziwą zmianę i przyszłość, w której chcę, aby moja rodzina żyła i która nagradza tych, którzy myślą długoterminowo. ...